poniedziałek, 24 lipca 2017

Brownies z wiśniami i chałwą




Czy czekolada może zastąpić brak letniego słońca? Co to za lato w swetrze, ja się pytam? Nieustannie zalewane falami deszczu lub zakłócane potężnym wiatrem?

A propos czekolady... Gin doprowadziła mnie tym przepisem niemalże do obłędu. Białej gorączki. Obsesji :-). Stali czytelnicy bloga wiedzą, że kocham czekoladę, a co za tym idzie, uwielbiam brownies w każdej postaci. Maksimum czekoladowości to jest to, co lubię w deserach, no cóż ja poradzę? Brownies potrafię odmieniać przez wszystkie przypadki.

To połączenie - brownies z tahini - było jakby preludium do kolejnego przepisu z chałwową nutą. Ale brownies Gin jest jeszcze doskonalsze. Z jednej strony rozpływająca się w ustach czekoladowość i słodkość chałwy, z drugiej - kwaskowość i soczystość wiśni. Musicie tego spróbować!

Przepis podaję ze swoimi zmianami. Moja chałwa nie rozpłynęła się po cieście, bo była to domowa, słonecznikowa wersja, bardziej zwarta. Jeśli chcecie uzyskać chałwowy wierzch, użyjcie bardziej kremowej wersji.

Brownies z wiśniami i chałwą
Składniki (na kwadratową foremkę ok. 20x20 cm):

  • 150 g gorzkiej czekolady (minimum 70%)
  • 115 g masła
  • 20 g kakao
  • 70 g brązowego cukru
  • 3 jajka
  • 95 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • ok. 130-140 g wydrylowanych wiśni (mogą być ze słoika)
  • 90-100 g chałwy

Czekoladę posiekać, umieścić w rondlu razem z masłem, rozpuścić. Po zdjęciu rondla z palnika dodać kakao i cukier, wymieszać. Jajka wbijać pojedynczo, dokładnie mieszając całość trzepaczką. Dodać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą.

Masę przelać do formy wyłożonej pergaminem. Na wierzchu ułożyć wiśnie, posypać pokruszoną chałwą. 

Piec w temperaturze 170 stopni przez około 20-25 minut.

niedziela, 16 lipca 2017

Chałwa słonecznikowa z żurawiną



Prosty, szybki i tani deser nie tylko dla wielbicieli chałwy sezamowej, ale również dla tych, którzy nie są do niej przekonani. Pamiętam, że już spory czas temu czytałam gdzieś w internecie o ukraińskim odpowiedniku tego słodkiego przysmaku, chałwie słonecznikowej. Podobno spopularyzowała się w Polsce w latach 80-tych, ja do tej pory nie miałam okazji jej próbować. Obiecałam sobie, że kiedyś zrobię ją w domu, zwłaszcza, że przepisy krążące w sieci wskazywały na banalność wykonania.

Chałwa słonecznikowa jest mniej słodka od sezamowej - chyba, że postanowimy ją nadmiernie dosłodzić. Plusem przygotowywania jej w domu jest kontrola nad słodkością oraz wybór ulubionych dodatków. A podstawowe składniki są tylko dwa! 

Trochę mielenia i mieszania, trochę chłodzenia i domowe słodycze gotowe.

Chałwa słonecznikowa z żurawiną
Składniki:
  • 1,5 szklanki obranych nasion słonecznika
  • 3 łyżki miodu (u mnie lawendowy; może być też syrop klonowy, melasa czy syrop z agawy)
  • dowolne dodatki (u mnie spora garść suszonej żurawiny)

Słonecznik lekko podprażyć na patelni. Przestudzić i wrzucić do blendera. Zmielić na piasek (nie do konsystencji płynnej jak masło), dodać miód, jeszcze chwilę blendować. Dorzucić ulubione dodatki.

Przygotować pergamin, dłońmi uformować kształt, dociskając. Zawinąć w pergamin i folię aluminiową lub woreczek. Schładzać w lodówce minimum 1-2 godziny.

Schłodzoną chałwę można kroić.

PS A jeśli jakimś cudem zostanie Wam trochę chałwy, można zrobić jeszcze jeden deser. Cudowny! :-) Kliknijcie w przepis poniżej:
mus chałwowo-kokosowy z owocami


http://weekendywdomuiogrodzie.blogspot.com/2017/06/w-krainie-miodem-pynacej-4-zaproszenie.html

środa, 5 lipca 2017

Marchewkowiec z żurawiną i czekoladą




Ewa miała problemy zdrowotne, między innymi z poziomem cukru. Poszła do dietetyczki. Dietetyczka poleciła jej... ciasto (to się nazywa dietetyk! Poproszę takiego!). Marchewkowe. Ewa przetestowała i była zachwycona efektami. Smakiem również. Ciasto poleciła Czesi, która miała podobne problemy. W tym cieście zakochała się cała rodzina Czesi i marchewkowiec jest do dziś najczęstszym imprezowym wypiekiem budzącym zachwyt gości. 

Ja dostałam przepis od Ani, córki Czesi. I mówię Wam, to jest najlepsze ciasto marchewkowe jakie jadłam, a do tego zdrowe. Z tym przepisem można kombinować, ja dodatkowo zamieniłam cukier na ksylitol, a mąkę białą na pełnoziarnistą. Dałam rodzynki. Można też dodać żurawinę, orzechy, słonecznik - co kto lubi. I nie oszczędzajcie na czekoladzie, niech będzie najlepsza gorzka, minimum 70% kakao.
Pychota.

Marchewkowiec z żurawiną i czekoladą
Składniki:

  • 4 szklanki startej marchwi
  • 2 szklanki mąki (u mnie pełnoziarnista)
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka soli (u mnie różowa himalajska)
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 1 niepełna szklanka cukru (może być mniej; ja dałam ksylitol)
  • 1 szklanka oleju
  • 4 jajka
  • 90-100 g gorzkiej czekolady (posiekanej)
  • 2 garści suszonej żurawiny (lub rodzynek)


Marchew wymieszać z mąką, proszkiem do pieczenia, sodą, solą. Olej ubić z cukrem i cukrem wanilinowym. Nadal ubijając, dodawać po jednym jajku.
Masę jajeczną wymieszać z suchymi składnikami. Dodać żurawinę i posiekaną czekoladę, wymieszać.

Ciasto przełożyć do natłuszczonej formy, wygładzić. Piec ok. 40 minut w temperaturze 170-180 stopni.

Przyciski Listonic