wtorek, 7 grudnia 2010

Panpepato - pieprzny piernik





Przepis na to włoskie świąteczne ciasto opanował moje myśli na dobre. Wiedziałam, że się nie uwolnię, póki nie spróbuję. Jest to bardzo oryginalna wersja piernika, o bogatym smaku owoców, orzechów, miodu i wyczuwalnej nucie pieprzu. Niebanalny, mocno przyprawiony, ciężki, ciągnący w środku. Co ciekawe, może leżeć kilka tygodni (2 - 3) i wówczas nabiera pełnego smaku i aromatu. Tradycyjny przepis w języku polskim z interesującym historycznym opisem znalazłam na blogu Moniki. W nawiasach podaję swoje wersje niektórych składników, trochę zmodyfikowane.

Panpepato
  • 200 g orzechów (u mnie mieszanka orzechów laskowych i migdałów, po 100 g)
  • 200 g suszonych lub kandyzowanych owoców (rodzynki, suszona żurawina)
  • 100 g kandyzowanych skórki owocowej (pomarańczowa)
  • pół szklanki cukru (dałam biały, ale myślę, że próba z demerarą lub dark muscovado byłaby bardzo udana)
  • pół szklanki miodu
  • pół szklanki mąki
  • 2 - 3 łyżki kakao + 1 łyżka do oprószenia ciasta (do ciasta dałam 2,5 łyżki, oprószyłam minimalnie)
  • 30 ziaren pieprzu (dałam kolorowy)
  • 10 goździków 
  • nasionka z  5 strączków kardamonu (dałam 2 łyżeczki mielonego kardamonu)
  • pół łyżeczki ziaren kolendry
  • 1/3 łyżeczki mielonego cynamonu
  • odrobina startej gałki muszkatołowej  (dałam pół łyżeczki)

Orzechy, migdały i owoce posiekać, ale nie za drobno; wrzucić do miski. Przyprawy utrzeć w moździerzu na proszek, dodać do orzechów razem z mąką i kakao (zostawić z pół łyżeczki przyprawy do posypania ciasta). Miód podgrzać z cukrem ( do rozpuszczenia cukru i powstania jednolitej, karmelowej masy), dodać do bakalii. Teraz trzeba całość dobrze wymieszać i gwarantuję, że można przy tym wyrobić sobie muskuły.
Masę wyłożyć niezbyt grubą warstwą do tortownicy lub płaskiej formy, piec ok. 30 min. w 180 stopniach. Po upieczeniu wyjąć z blachy, ostudzić i oprószyć kakao wymieszanym z resztą przypraw. I teraz wybór należy do Was - jeść czy dać piernikowi odpocząć przez 2 tygodnie? Mój poczeka do świąt, a może nawet do Sylwestra. Próbowałam świeżo upieczonego, teraz jestem ciekawa smaku "dojrzałego" panpepato.

PS Z uwagi na odświętny charakter ciasta i jego zwartą strukturę, a także możliwość długiego przechowywania dopisuję panpepato do durszlakowej akcji "Świąteczne prezenty".

6 komentarzy:

  1. O rety! Kiedy mogę wpaść na kawałek?;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że i Ty uległaś postowi Moniki! Ja także - właśnie mam zamiar zabrać się za ten pieprzny piernik! Twój wygląda cudownie!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sabienne, w każdej chwili, ale może poczekajmy trochę i dajmy mu dojrzeć :)

    Aniu, uległam i przepadłam :) ale warto było, chętnie obejrzę Twój piernik na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. brzmi super!
    dziekuje, ze wzielas udzial w zabawie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. cudawianki, sama przyjemność :) można wcześniej poczuć atmosferę świąt, dobra akcja :)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało? Zostaw po sobie ślad :-).

Przyciski Listonic