środa, 9 lutego 2011

Papatacze




Pamiętam, że mama piekła je nam, gdy byłyśmy z siostrą małymi dziewczynkami. Pamiętam smak, zapach i dziwną nazwę, która wydawała się niemal magiczna - nikt nie wiedział, co znaczy. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że pochodzą z kuchni włoskiej. Jak podaje portalwiedzy.onet.pl:

Papatacze, ciasteczka wywodzące się z kuchni włoskiej, odmiana ciastek półfrancuskich przyrządzanych z ciasta drożdżowego, masła oraz cukru pudru i cynamonu. Po upieczeniu papatacze pokrywa się glazurą.

Papatacze. Drożdżówki-ślimaczki z bogactwem bakalii i lukrem. Mama spisała przepis z jakiejś gazety. Zrobiłam trochę po swojemu i Was też zachęcam. Bakaliowe dodatki można dobierać według własnego upodobania.


Papatacze
ciasto:
  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 50 g drożdży świeżych
  • 0,5 szklanki śmietany (dałam 18%)
  • 50 g cukru
  • 80 g masła
  • 2 jajka
  • szczypta soli

nadzienie:
  • 100 g rodzynek
  • 100 g orzechów włoskich
  • 2 - 3 łyżki skórki pomarańczowej
  • łyżeczka cynamonu
  • 50 g cukru (dałam dark muscovado)
  • 30 g masła

lukier:
  • cukier puder
  • sok z cytryny

Przygotowujemy nadzienie: posiekane rodzynki i orzechy mieszamy w miseczce ze skórką pomarańczową, cynamonem i cukrem. 
Ciasto: drożdże rozprowadzamy w garnuszku z odrobiną ciepłego mleka i łyżeczką cukru, odstawiamy na 10 minut, żeby "ruszyły", następnie mieszamy je z mąką i resztą składników. Wyrabiamy ciasto, formujemy kulę, owijamy ją ściereczką i zostawiamy na pół godziny do wyrośnięcia.
Ciasto rozwałkowujemy na grubość około centymentra, posypujemy wiórkami masła i równomiernie rozkładamy nadzienie. Całość zwijamy w rulon i kroimy na centymetrowe plastry; układamy je luźno na blasze wyłożonej pergaminem (będą rosły) i jeszcze na pół godziny zostawiamy. Następnie pieczemy ciastka przez 20 minut w temperaturze 170 - 180 stopni.
Wystudzone smarujemy lukrem przygotowanym z cukru pudru i soku z cytryny, powinien być dość gęsty. Celowo nie podaję ilości składników, bo zapewne każdy z Was zużyje inną ilość lukru, zależnie od upodobań.

21 komentarzy:

  1. papatacze kojarzą mi się z dzieciństwem i wypiekami mamy, pyszne są i aromatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wygladaja smakowicie:) chetnie wezme sobie jedna do herbatki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. takiej nazwy nie znałam, co nie zmienia faktu, że muszą być super!

    OdpowiedzUsuń
  4. W Austrii bardzo podobne wypieki noszą ogólną nazwę Plunder-Gebaeck, od ciasta półfrancuskiego, które tu określa się mianem Plunderteig (Teig = ciasto)

    OdpowiedzUsuń
  5. We Wloszech nazywaja sie najczesciej cinnamon rolls :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cudownie słodko wyglądają!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie słyszałam tej nazwy, a kryje się za nią coś tak pysznego! Świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piekne, jeszcze takich nie widzialam, a i z nazwa "papatacze" stykam sie pierwszy raz. Kuszaco wygladaja, nie ma co.

    OdpowiedzUsuń
  9. miło mieć takie papataczowe, słodkie wspomnienia! bo wyglądają pysznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Robiłam podobne ślimaczki, więc wiem, że te Twoje napewno są pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyglądają bardzo apetyczne muśnięte polewą. Wspaniałe wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nazwa jest mi zupełnie nieznana, ale zapowiada się, że to jest cudo smakowe. Koniecznie muszę wypróbować ten przepis.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zwal tak zwal...ale juz czuje ich smak...ostatnio chyba przesadzam z wypiekami i bedzie trzeba zaczac sie odchudzac jak tak dalej pujdzie,ale takim buleczkom nie mozna sie oprzec.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak to się stało, że dopiero teraz tu trafiłam?
    Wspaniały blog, a papatacze prezentują się obłędnie smacznie...
    Serdeczności.:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pyszne! W sam raz do zimowej kawy lub herbaty!

    OdpowiedzUsuń
  16. Serdeczne dzięki za wszystkie komentarze i za to, że nas odwiedzacie :) dzięki temu też mogę zajrzeć na Wasze blogi i coraz bardziej mi się te podróże podobają.
    Tadeuszu, czy do autriackich ciasteczek też dodaje się bakalii, czy dominują inne dodatki?

    Dajcie znać, jak ktoś zacznie papataczować razem z nami, chętnie obejrzymy inne wersje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Evitko jeśli są półfrancuskie i drożdżowe, to wchodzę w nie w ciemno.. i do tego moc bakalii, nawet nie wiesz jak mnie kusisz!
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. zapisałam bo od razu mi się spodobały :) super

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale nazwa :) Ślicznie wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  20. ale ładne! nazwa zdecydowanie przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Znałam tę nazwę od dawna z PCHŁY SZACHRAJKI, ale nie wiedziałam jak wyglądają te ciastka. Teraz już wiem i jestem zachwycona i zaraz biorę się do pieczenia. A teraz mały fragmencik:
    "Pchły ciastkami zwykle gardzą,
    Nasza zaś lubiła bardzo
    Tartoletki, papatacze,
    Ptysie, bezy i sękacze,
    Rurki z kremem, tort z wiśniami
    I babeczki z malinami."

    OdpowiedzUsuń

Smakowało? Zostaw po sobie ślad :-).

Przyciski Listonic