wtorek, 26 kwietnia 2011

Kladdkaka



Od dawna nie upiekłam nic czekoladowego. Najwyższy więc czas zmazać ten grzech. Szukałam, aż znalazłam. Kladdkaka! Czekoladowy raj ze Szwecji. Ciasto ekonomiczne, szybkie jak błyskawica i porażająco pyszne. Przypomina w trakcie sporządzania kogel-mogel. Potem należy jeszcze dodać stopione masło, troszkę mąki i mamy... ciągnące ciasto! Takie jest założenie: z zewnątrz chrupiące i łamliwe, wewnątrz miękkie, lejące, trochę ciągnące. Trzeba opanować sztukę zapiekania, bo od tego zależy konsystencja wnętrza kladdkaki. 

Niewątpliwie ma swój urok. Ja swoje ciasto przykryłam dodatkowo kremem czekoladowym, na którego punkcie oszalałam w styczniu, kiedy to upiekłam chocolate fudge cake. Obłędna masa powstaje wtedy, kiedy stopiona gorzka czekolada spotka kwaśną śmietanę. A ponieważ to odświętna wersja ciasta, to masa pasuje tu idealnie. 

Moja kladdkaka przybrała w efekcie konsystencję gęstego czekoladowego musu, momentami „ciągliwego”. Rozzzzzkosznie. 


Kladdkaka
Składniki:

  • 120 g mąki
  • 4 czubate łyżeczki gorzkiego kakao
  • 2 jajka
  • 220 g cukru
  • kilka kropli aromatu śmietankowego
  • 125 g roztopionego masła
masa czekoladowa:

  • 300 g kwaśnej śmietanki 18% lub 30%
  • 200 g gorzkiej czekolady (wedel)

Piekarnik nagrzewamy do max. 150°C. W rondelku topimy masło i odstawiamy do ostygnięcia. W misce mikserem ubijamy jajka z cukrem na puszystą masę. Następnie dodajemy kakao i przesianą mąkę. Miksujemy wszystko na najniższych obrotach. Na końcu dodajemy masło i mieszamy. Masę przelewamy na wysmarowaną tłuszczem blachę. Pieczemy ok. 30 minut. 
Pod koniec pieczenia sprawdzamy patyczkiem wnętrze ciasta. Tak, jak pisałam powyżej, będzie dobrze, jeśli patyczek będzie lekko „zabrudzony” ciastem, a wierzch będzie chrupiący. Po wyjęciu z piekarnika ciasto studzimy.

Na masę w rondelku topimy czekoladę i studzimy. Następnie łączymy ze śmietaną i odstawiamy na ok. 1 godzinę do lodówki. Kremem smarujmy ciasto.




Smacznego!


*inspiracja: http://scandinavianfood.about.com/od/cakerecipes/r/Kladdkaka.htm

20 komentarzy:

  1. Nie wiem, Sabienne, jak to zrobiłaś, że ja przeżarta od stóp do głów po przeczytaniu Twojego opisu i obejrzeniu zdjęć jeszcze przełknęłam ślinę.
    Jesteś kulinarną czarodziejką, ot, co.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta masa mnie zwaliła z nóg, poważnie. Może kiedyś, na odpowiednią okazję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lekka, miałam małą przerwę w blogowaniu. Tęskniłam za Twoimi komentarzami;-) Dzięki!;-)

    Kubełku, polecam tę masę, bo jest normalnie, zwyczaje obłędna, szybka, bez masła. A co najciekawsze, po dodaniu kwaśnej śmietanki ma specyficzny smak, a "aromat" gorzkiej czekolady w ogóle nie zanika!

    OdpowiedzUsuń
  4. czekoladowe cudo!!! w sam raz cos dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ciągnące, wilgotne, czekoladowe klimaty to zdecydowanie dla mnie. a ta masa mnie ciekawi już od czasu, kiedy zobaczyłam ją dawno temu w swojej złotej księdze czekolady.. muszę w końcu w wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  6. Łaaaaaaaaaaaał. Ale toto wygląda niebiańsko...i pewnie jeszcze lepiej smakuje. Koniecznie do zrobienia. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju!!! Wygląda niezwykle zachęcająco...muszę się tylko otrząsnąć po świątecznych wypiekach:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, absolutnie obłędna pyszność. Smakowita czekoladowość...

    OdpowiedzUsuń
  9. O mamo, wlasnie zaslinilam klawiature. Wyglada naprawde oblednie! Zapisuje. No bo jak tu nie zapisac?

    OdpowiedzUsuń
  10. Robię takie ciasto, przepis kiedyś dostałam od koleżanki, ale nie wiedziałam, że to Kladdkaka - jest pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. jaka fajna nazwa :) ta lśniąca masa wygląda zjawiskowo

    OdpowiedzUsuń
  12. czekoladowe...mniam, aż ślinka cienkie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. To niesprawiedliwe...dopiero co wyszłam ze światecznego obżarstwa, by znów zacząć marzyć o następnym...czekoladowym... CUDNY torcik! Zapisuje i wypróbuję, bo rozpływam się...czekoladowo oczywiście ;) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny, zapisujcie i róbcie, szybkie, łatwe, i jak już pisałam, ekonomiczne!!! Myk, myk i ciacho gotowe. Dziękuję Wam za czułe słówka;-))))

    OdpowiedzUsuń
  15. rozkoszne to mało powiedziane. przecież to istne czekoladowe szaleństwo;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Roztopiłam się w marzeniach o tej czekoladzie, rozpływającej się na tym wybornym cieście.... :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Sabienne, to ciasto jest boskie! ;) Już sama nazwa mnie zahipnotyzowała, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Po ubiciu kolgu-moglu nie powinno sie juz miksowac, nawet na najnizszych obrotach. Powinno sie mieszac recznie z wyczuciem - uwazac aby nie "przemieszac".

    Zamiast aromatu smietankowego uzywa sie cukru/aromatu waniljowego :). I zamiast czekoladowej masy na gore, dodalabym lody np. vaniliowe albo bita smietana (ze smietany kremowki) przy boku kladdkaki. :)

    Ogolnie ciasto bomba! Problem w tym, pomijajac kalorie :P, ze ciezko jest sie opanowac aby ciasta od razu nie zjesc! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszelkie innowacje mile widziane :).

      Usuń

Smakowało? Zostaw po sobie ślad :-).

Przyciski Listonic