czwartek, 26 listopada 2015

Quatre-quarts (najprostsze cytrynowe babeczki)




Czasem seria niefortunnych zdarzeń sprawia, że brak sił i wolnych chwil. Przychodzi taki dzień, gdy nic się nie udaje, a żadna z zasłyszanych tego dnia wieści nie jest pozytywna. Wchodzisz przytłoczona do kuchni. Próbujesz zrobić coś, co poprawi humor i rozgoni szare chmury, ale i tak spodziewasz się kulinarnej katastrofy... A tu zdziwienie. Wyszło. Wspaniale wyszło. Chociaż to!

Z tą książką chyba nie może się nie udać. Anna Starmach wybiera takie przepisy, które i ja lubię najbardziej - proste, często przywołujące przekazywane w rodzinie z pokolenia na pokolenie receptury, przypominające smaki dzieciństwa i zapachy rodzinnego domu. Małe słodkie przyjemności. Osiągam z autorką pełne porozumienie: "Lubię gotować, ale... kocham piec".

Piszę tutaj o książce "Pyszne. Na słodko" Anny Starmach wydanej przez Znak (Literanova). Pierwszą osobą, która się w niej zakochała, był mały J. Od razu ją porwał ze sobą, gdy tylko wyjęłam ją z paczki. Wdrapał się na łóżko, usiadł i zagłębił w czytaniu, co chwilę wykrzykując z radością "ciastka!" na widok pięknych zdjęć. Bo zdjęcia są, trzeba przyznać, bardzo apetyczne - nie skupiają się na stylizacji otoczenia, ale na samych pysznościach. To one królują na tych fotografiach. W tym przypadku mniej znaczy więcej, całość harmonizuje doskonale z prostą, jasną okładką i ozdobą w postaci złotej czcionki. A na okładkowej półce Ania Starmach ma książki kulinarne, które znam i lubię :).

Podział przepisów jest jasny i czytelny. Większe słodkości mieszczą się w kategorii "ciasta, torty, zapiekanki", potem przechodzimy do mniejszych wypieków ("ciastka, pączki, babeczki"), deserów ("kremy, musy, desery"), słodkości na ciepło głównie z patelni i garnków ("naleśniki, racuchy, placuszki"), a na koniec do słodkiej spiżarni, gdzie mieszczą się rozmaite dodatki do wypieków i deserów (np. domowe masło orzechowe, krem czekoladowy czy powidła śliwkowe). Książka jest uzupełniona praktycznymi poradami i notatnikiem na ulubione przepisy.

Fakt, jako pierwszy wybrałam z tej książki banalny przepis na cytrynowe babeczki. Uwiódł mnie swoją prostotą i tym, że proporcje składników są łatwe to zapamiętania (ta sama ilość masła, cukru i mąki). Wydaje się, że nie było szans na porażkę? Otóż, znając zwichrowane właściwości mojego piekarnika, mogłam spodziewać się wszystkiego (babeczek pagórkowatych, rosnących w jedną stronę, wilgotniejszych niż przepis przewiduje). Dołóżcie do tego okoliczności w postaci mało pozytywnego dnia (a raczej serii dni). Ale oto efekt. Polecam, babeczki są pyszne, delikatne, lekko biszkoptowe, prawie idealnie równe. Dopełnijcie smaku cytrynowym lukrem, będziecie w niebie.


Cytrynowe babeczki (quatre-quarts)
Składniki:

  • 200 g mąki pszennej
  • 200 g cukru
  • 200 g masła
  • 4 jajka
  • 2 łyżeczki domowego cukru waniliowego
  • 2 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • skórka z 1/2 cytryny
  • opcjonalnie: cytrynowy lukier (do ozdobienia)

Masło rozpuścić w rondelku. Zetrzeć skórkę z cytryny, wycisnąć sok.

W misce utrzeć jajka z cukrem. Dodać cukier waniliowy, sok i skórkę z cytryny. Powoli wlewać przestudzone roztopione masło, miksując, i stopniowo dodawać mąkę i proszek do pieczenia.

Ciasto przekładać do foremki na muffinki, wypełniając 3/4 objętości foremek. Piec w temperaturze 190 stopni przez ok. 15-20 minut.

Ostudzone babeczki można ozdobić cytrynowym lukrem i dodatkowo startą skórką z cytryny.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Znak.

18 komentarzy:

  1. Takie babeczki muszą smakować wyjątkowo!
    Wspaniale o nich napisałaś.
    Kuszą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amber, bardzo dziękuję za komplementy. A babeczki polecam, jest siła w ich prostocie i uwodzą :)

      Usuń
  2. Proste przepisy najlepiej smakują :) A ta śliczna babeczka to najlepszy dowód na to. Polowałam na kilku blogach na tę książkę, ale bez rezultatów... pewnie muszę kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W konkursach? Ech, z tym szczęściem różnie bywa :). Ale warto ją mieć, pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Uwielbiam takie proste przepisy, bo zawsze wychodzą i poprawiają humor :) Babeczki piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają bardzo apetycznie :)
    Mam nadzieję, że zmieniły zła passę...? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin, wszystko wskazuje na to, że idzie ku lepszemu :)

      Usuń
  5. Czyli gary okazały się dobre na wszystko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z niewiadomej przyczyny nie jestem wielką miłośniczką babek i babeczek... Bardzo rzadko coś mi zasmakuje. Wole wersje ciast z kremem, ciężkich, słodkich i mega kalorycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubie takie male babeczki iciekawa recenzja ksiazki :-)

    OdpowiedzUsuń

Smakowało? Zostaw po sobie ślad :-).

Przyciski Listonic