sobota, 8 kwietnia 2017

Mazurek ze słonym daktylowym karmelem i czekoladą (wegański)




Gdy po raz pierwszy przeczytałam o tym wynalazku, byłam sceptyczna. Wkrótce jednak kupiłam daktyle, żeby raz na zawsze przekonać się, że masa z nich otrzymana nie ma nic wspólnego ze złocistym sosem mlecznym. Jakież było moje zdziwienie (...)!

Gdybym miała to ująć krótko, powiedziałabym: Ludzie! Spróbujcie karmelu z daktyli! Zwłaszcza solonego! Ja też byłam sceptyczna, spotykając się z nim po raz pierwszy w książce, której autorkę cytuję. Ale ten karmel nie tylko dorównuje temu prawdziwemu, ale - jak dla mnie - go przewyższa. A mając świadomość, z czego jest zrobiony, możemy jeszcze się cieszyć, że ma na nas zdrowotny wpływ :-).

Karmel to jedno. Ale zaraz święta, więc powiem Wam, że mazurek ze słonym karmelem z daktyli i gorzką czekoladą to jest to, czego szukacie! I powtórzę za autorką - jeśli macie w rodzinie takich osobników, którzy są sceptyczni wobec roślinnych wynalazków, bez obaw zaserwujcie im takie ciasto. Zachwyt murowany.

Ale zanim przepis, kilka słów o niesamowitej książce, z której go zaczerpnęłam (obiecałam). To książka Weroniki Madejskiej "Słodkie sekrety czyli bezglutenowe, roślinne historie pisane lukrem". Mam już na półce różne książki z wegańskimi, bezglutenowymi, bezmlecznymi czy bezjajecznymi słodkimi przepisami, ale ta książka jest cała o słodkościach. I są to słodkości absolutnie obłędne! Co powiecie na tartę z budyniem i galaretką (którą mogą się cieszyć również osoby na diecie bezglutenowej, bezmlecznej i bezjajecznej), bazyliowe serniczki, ciastko milionera, rajskie batoniki, jagodzianki (tak! również dla wegan i alergików!), czekoladowe babeczki z kremem, tiramisu, banoffee pie czy świąteczne pierniczki? Ślinianki pracują? Kiedy ogląda się książkę, zdjęcia robią swoje. Sprawiają, że te przepisy chodzą za człowiekiem i chodzą. Za mną chodził ten mazurek i karmel daktylowy. Ale polecam również rajskie batoniki, czyli bounty w wegańskiej wersji. To nadzienie również jest o niebo lepsze od oryginału :-).

Książka jest smakowicie wydana, a doświadczenie autorki tym cenniejsze, że sama w wieku dwunastu lat musiała przejść na dietę bezglutenową. Zmagając się z tym ograniczeniem, a jednocześnie z uporem próbując opracować smakowite przepisy i pomóc innym, założyła bloga kilka lat temu, a potem zaczęła prowadzić warsztaty. Jej przepisy są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, wypróbowane wiele razy. Madejska pisze o tym, ile czasu spędzała nad nimi, z jakimi problemami się borykała i ile serca włożyła w to, żeby cukiernicze cuda bez odzwierzęcych składników były naprawdę dziełami, a nie marnymi imitacjami. Dlatego również jej książka pomaga opanować podstawy, jest pełna konkretnych wskazówek. Weronika zachęca też do eksperymentów i do próbowania (bo przecież trening czyni mistrza).

Autorka zapewnia, że te wypieki i desery zasmakują również tradycjonalistom i sceptykom. Jestem tego pewna, jako że w Wielkanoc rok temu wypróbowałam już jedną wegańską babkę, a teraz mam zamiar tym mazurkiem częstować gości. A niektórzy już spróbowali. Mały J. jest fanem :-).

Czas na przepis. Zachęcona do eksperymentów, zrobiłam to i owo po swojemu. Oczywiście, jeśli macie ochotę, zróbcie zwykłe kruche ciasto na maśle, z mąką pszenną pełnoziarnistą, a do karmelu dodajcie zwykłego mleka zamiast roślinnego. Też będzie pysznie.

Mazurek ze słonym daktylowym karmelem i czekoladą
Składniki na ciasto (zrobiłam prostokątnego minimazurka z tych proporcji pomniejszonych w stosunku do oryginału, myślę, że wystarczyłoby też na cienki spód w małej kwadratowej lub okrągłej foremce):  
  • 160 g mąki owsianej (może też być ryżowa albo w wersji glutenowej pszenna pełnoziarnista)
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 30 ml syropu klonowego (lub miodu - dla niewegan)
  • 50 ml oleju kokosowego (rozpuszczonego)
daktylowy słony karmel:
  • 200 g dużych, miękkich daktyli
  • 1 łyżka masła orzechowego (dałam domowe z nerkowców)
  • 1/4 szklanki mleka roślinnego
  • 60 g stałego oleju kokosowego
  • 1/3-1/2 łyżeczki soli
polewa czekoladowa:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka mleka kokosowego

Wszystkie składniki ciasta wymieszać łyżką. Ciasto powinno być wilgotne i klejące, jeśli jest za suche, można dodać więcej oleju lub syropu. Natłuszczoną lekko blaszkę wyłożyć pergaminem, wylepić ciastem, wyrównać. Nakłuć widelcem. Piec ok. 10-15 minut w temperaturze 190 stopni. Przestudzić.

Daktyle, masło orzechowe i mleko zmiksować za pomocą blendera. Można dodać trochę więcej mleka. Na końcu dodać sól i olej kokosowy, zmiksować raz jeszcze na gładko.

Na kruchym cieście rozprowadzić karmel, wyrównać. Schładzać w lodówce kilka godzin.

Czekoladę z mlekiem kokosowym rozpuścić w kąpieli wodnej. Mazurek polać polewą, można ozdobić dodatkowo orzeszkami czy innymi ulubionymi dodatkami. Odstawić jeszcze do lodówki lub w chłodne miejsce, by polewa stężała.

9 komentarzy:

  1. Sceptyczna nie jestem. Biorę cały daktylowy karmel i Twój mazurek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie został ani jeden okruszek :-).

      Usuń
  2. Na pewno smakuje obłędnie :) Chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiamy daktyle i wszelkie kremy oraz karmel z nich ;) Mazurek na pewno wyszedł wyśmienity! Książka na pewno bardzo ciekawa i pełna cudownych zdjęć^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę serdecznie polecam. Mazurek też polecam-amamamam :D.

      Usuń
  4. Czytało by się nieco lepiej, gdyby czcionka była większa. Tak to muszę nos w komputer wsadzać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz i masz :-). Dzięki za konkret :-).

      Usuń
  5. Uwielbiam połączenia słodko-słone, na pewno się na niego skuszę :) Pozdrawiam, www.youcancallmeann.pl

    OdpowiedzUsuń

Smakowało? Zostaw po sobie ślad :-).

Przyciski Listonic