piątek, 5 maja 2017

Ciastka owsiane "digestive" i o przyjemnościach



Sposoby na szczęście? Świadome jedzenie, które jest przyjemnością, namiętnością, codziennością. Celebrowanie, które nie jest zarezerwowane dla wielkiego biesiadowania z rodziną i przyjaciółmi, wyznaczone na „od czasu do czasu”, ale związane z każdym posiłkiem, każdym przyrządzonym daniem, a nawet z samym jego przyrządzaniem.

W moim rodzinnym domu – podobnie jak w domu Moniki Waleckiej, autorki książki "Opowiadania drewnianego stołu"  – kuchnia miała jedną królową. Mamę. W dzieciństwie mój udział ograniczał się do pomagania. Ale to nie przeszkodziło mi pokochać gotowania i pieczenia w późniejszym czasie. Autorka książki także rozwinęła swoje pasje, ba, nawet została profesjonalnym piekarzem. Widać podglądanie mistrzów to też nauka, a – jak pisze Walecka – „okazja czyni kucharza”. Monikę inspiruje wszystko: kuchnia z dzieciństwa, foodtrucki, wielokulturowość San Francisco, w którym obecnie mieszka czy programy telewizyjne. „Opowiadania drewnianego stołu” też nazywa książką-inspiracją.

Tytuł książki nie od razu sugeruje, że mamy do czynienia z książką kulinarną. Podtytuł ma w sobie „przepisy”, ale kluczem tych przepisów jest przyjemność sprawiana sobie i bliskim. Bo nie należy szukać specjalnej okazji, by się dzielić i czuć przyjemność z gotowania i jedzenia. Wystarczy jedna, jedyna osoba – ja sam. Potem tylko wystarczy mnożyć to szczęście, którego sami sobie dostarczamy.

Jedzenie Moniki Waleckiej jest proste i z pewnością – zgodnie z zamysłem książki – zachęca do gotowania. Jej dania są przyprawione miłością i okraszone pięknymi zdjęciami. I nie ma znaczenia, czy przygotowujemy prosty makaron z tuńczykiem i serem czy wietnamską kanapkę Bunn Mi. Czy gotujemy coraz to nowe potrawy, czy udoskonalamy kilka przepisów. Liczy się serce (i ręce – najważniejsze narzędzie w kuchni). A sercem kuchni jest drewniany stół – tak samo było w domu moich dziadków, gdzie kuchnia stanowiła centrum. Przy kuchennym stole się gotowało, piekło, rozmawiało, próbowało zrobionego przez dziadka wina, bawiło, czytało. Nie w salonie – bo salonu nie było. W kuchni, przy ogniu trzaskającym pod żeliwną płytą.

Czas na przepis, moi drodzy. Uwielbiam ciastka typu „digestive” – chrupiące, lekko słone, z warstwą pysznej czekolady. Kiedy zobaczyłam ten przepis w książce, już nie miałam wątpliwości, co upiekę, a mały J. z entuzjazmem przystał na ten pomysł. Ciastka z tego przepisu są idealne!

Książka Moniki Waleckiej zostaje z nami, jeszcze nie raz do niej wrócimy.


Ciastka owsiane "digestive"
Składniki (u mnie 25 sztuk):
  • 1 i 1/3 szklanki płatków owsianych górskich
  • 1 szklanka mąki orkiszowej (dałam pszenną pełnoziarnistą)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/3 szklanki brązowego cukru
  • 1/3 łyżeczki soli + sól w płatkach do posypania
  • 100 g zimnego masła pokrojonego na małe kawałki
  • 4 łyżki mleka
  • 100 g czekolady mlecznej lub deserowej (ja dałam gorzką 85%)
Płatki owsiane lekko rozdrobnić w blenderze lub młynku do kawy (nie mielić ich na proszek). W misce wymieszać mąkę, płatki, proszek do pieczenia, cukier i sól. Dodać masło i rozetrzeć je z sypkimi składnikami. Dodawać po łyżce mleka, aż masa zwilży się odpowiednio i zacznie się formować w zbitą kruszonkę.

Ciasto wyłożyć na blat, krótko zagnieść, uformować kulę. Ciasto włożyć między 2 arkusze pergaminu, rozwałkować na grubość ok. 5 mm. Szklanką wycinać ciastka i kłaść je na blasze wyłożonej pergaminem.

Piec na złoto w temperaturze 175-180 stopni przez ok. 15 minut. Dobrze wystudzić, następnie, posmarować roztopioną w kąpieli wodnej czekoladą i posypać płatkami soli.

19 komentarzy:

  1. Uwielbiam te ciasteczka :) Muszę zrobić ich domową wersję!
    http://rankiemwszystkolepsze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmm pycha, dawno nie robiłam tych ciasteczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na pewno upiekę je jeszcze nie raz! :-)

      Usuń
  3. Moje ulubione ciastka, uwielbiam ich słodko-słony smak :) Książka bardzo mnie zaciekawiła! Zawsze w tego typu książkach szukam przepisów na romantyczne kolacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I na pewno znajdziesz inspirujące przepisy, bo ta książka to nie tylko słodkości. Polecam i pozdrawiam :-).

      Usuń
  4. U mnie było tak samo i w sumie jest też do dziś. Sercem domu jest kuchnia i stół, przy którym siedzi się, rozmawia, śmieje i płacze. Z łezką w oku wspominam kuchnię Dziadków. Ze starym piecem, na którym opiekało się ziemniaki lub resztki ciasta na makaron. Porywam ciastko i życzę miłego dnia!

    Malwina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też więcej siedzi się w kuchni niż na kanapie w salonie. I to chyba jest tak, że skoro przebywa się w sercu domu, to przebywają tam ci, których do niego wpuścisz. A zatem tam najlepiej :-).
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Recenzja bardzo apetyczna!
    A ja spotykam się z Moniką, bo wróciła już do Warszawy.
    Ciasteczko porywam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to pięknie. Czekają Cię być może jakieś apetyczne opowieści! :-)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  6. Ciasteczka wyglądają pysznie :)
    A książka z pewnością bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można chrupać przy czytaniu albo czytać przy chrupaniu :-)

      Usuń
  7. Aż buzię otworzyłam z zachwytu <3 :) zweganizuję, żeby córka zjadła i piekę natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubimy ciastka zbożowe :) A już muśnięte czekoladą to w ogóle bajka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze zastanawiałam się co jest sekretem ciasteczek digestive. Już wiem - sól!! Na pewno wypróbuję. Ciekawe czy wersja bezglutenowa jest możliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest możliwa. A z tą solą to prawda, świetnie wydobywa smak :-).

      Usuń

Smakowało? Zostaw po sobie ślad :-).

Przyciski Listonic